wtorek, 13 stycznia 2015

tam gdzie dom zdrojowy ;-)))))



UWIELBIAM klimat sanatoryjno - uzdrowiskowy; być może mam to upodobanie po moim Dziadku, który co roku wypoczywał w ten sposób, w najlepszych ciuchach, otoczony wianuszkiem wielbicielek ;-)  Nie żeby zależało mi na wielbiciel(k)ach, hehe, ale ten specyficzny spokój, luz, tu kawa, tam spacer, panie na ploteczkach, park zdrojowy, szmer fontann, nikt się nie spieszy, wszyscy uśmiechnięci, no ech! I do tego moja miłość (teraz większość z Was pewnie zemdli) - wody lecznicze, mniam! Im bardziej śmierdzi, tym lepiej! (z serami mam to samo ;-))).


Tak się złożyło, że jesienią wybraliśmy się na weekend do Polanicy i Kudowy, a wracając zahaczyliśmy jeszcze o piękne Kłodzko. Jak się domyślacie, byłam w siódmym niebie ;-)

A tak zaczęła się nasza podróż. Czy ktoś przypadkiem widział drogę? 




Ufff, udało się dotrzeć na miejsce! Pogoda może nie była idealna, ale kto by się tym przejmował ;-)












W kolejnym wpisie zabiorę Was do historycznego Kłodzka  :-)  Mniej picia (wody ;-) ), więcej zwiedzania! ;-)

13 komentarzy:

  1. Aga, gdy byłam mała spędzaliśmy wakacje w Polanicy. Było tam przepięknie, a teraz sądząc po zdjęciach, które oglądam w necie, jeszcze piękniej.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda nie mam porównania, jak było kiedyś, ale teraz rzeczywiście jest tam bardzo ładnie :-) I bardzo spokojnie :-)

      Usuń
  2. Uzdrowiska mają swój niepowtarzalny klimat. Twoje zdjęcia fajnie go oddają :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło :-) Pozdrowienia!

      Usuń
  3. byłam w sierpniu zeszłego roku ;) i mile mnie zaskoczyła Polanica, bo wypiękniała i widać to na Twoich zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to się troszkę minęłyśmy ;-)
      Pozdrowienia! :-) :-)

      Usuń
  4. Ale się ucieszyłam, jak przeczytałam, że lubisz wody lecznicze. Bo ja je też uwielbiam. Jako dziecko byłam ciągana po różnych uzdrowiskach i wszędzie piłam każdą wodę. Nalepszy był Tytus, o ile pamiętam, w Rymanowie Zdroju. Śmierdział okropnie, ale za to jaki pyszny ;)
    Brakuje mi tych wód :)
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! Tytusa nie piłam; najbardziej śmierdząca była dla mnie woda w Szczawnicy, ale co to było... hmmm. Nie pamiętam. Teraz można sobie w niemal każdym sklepie kupić pięciolitrowy kartonik z taką leczniczą wodą (w środku kartonika worek, zaopatrzony w kranik), choć to oczywiście nie to samo, co popijanie w odpowiednich okolicznościach przyrody ;-) ale jeśli ktoś cierpi na jakieś dolegliwości czy chce się nieco wzmocnić - można skorzystać ;-)

      Usuń
  5. Jestem pełna podziwu. Pojechaliście z Maluszkiem?
    Myśmy też mieli w planach wyjazd do Polanicy ale na planach się skończyło.
    W latach dziecięcych jeździłam z Rodzicami do Krynicy, Szczawnicy, Polanicę też zaliczałam...
    Jestem pewna, że Polanica zmieniła swoje oblicze. Nas zaciekawiło Kłodzko.
    Uwielbiam wszelakie wody mineralne.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, z maluchem :) Podobało mu się :) Nasze dzieci są przyzwyczajone do podróży; ze starszym synem pojechaliśmy w trasę, kiedy miał 6 tygodni (do dziadków na Roztocze). Nie jest to trudne - jednorazowe pieluchy, podgrzewacze, chusteczki itp bardzo ułatwiają sprawę, w samochodzie nasze dzieci głównie śpią, a poza tym, cóż, jest mama, jest tata, czego więcej potrzeba :)
      w Krynicy byłam ze 3 lata temu i bardzo mi sie podobało, chętnie tam wrócę :) A Szczawnicę mam w planach od dawna, może w końcu uda sie pojechać :)
      pozdrowienia! :):)

      Usuń
  6. Agnieszko,
    zapomniałam zapytać w jakim programie robisz swoje kolaże?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zwykłym darmowym Google Picasa :) Co prawda leciutko obcina on zdjęcia przy kolażowaniu i mam wrażenie (może mylne), że troszkę tracą na jakości, ale moje amatorskie potrzeby wystarczy:):):)

      Usuń
  7. przekrwione straszliwie

    OdpowiedzUsuń