Nadszedł kolejny rok - oby dobry i szczęśliwy dla nas wszystkich. Życzę Wam dużo zdrowia, uśmiechu, codziennych przyjemności, dobrych relacji z bliskimi, wiary w siebie, satysfakcji!
No i oczywiście - wytrwałości w noworocznych postanowieniach, jeśli je macie. Ja w tym roku postanawiam zaimpregnować się na ludzi, którzy koniecznie chcą sobie poprawiać nastrój moim kosztem, ale też z drugiej strony chcę dać więcej od siebie - więcej uśmiechu, spokoju, czasu. Nie oceniać, nie krytykować, odpuszczać, dawać szansę. W myśl zasady - chcesz zmienić świat - zacznij od siebie ;-) Mam też nadzieję, po roku posuchy, na kolejne wycieczki i podróże - bliższe i dalsze, a co za tym idzie, więcej wpisów na blogu. Lubię poszperać w przepisach, pooglądać piękne wnętrza, rzeczy, które wychodzą z rąk niemożliwie zdolnych blogerek (niektóre również kupić! ;) ), ale sama najbardziej lubię pisać o naszych rodzinnych wypadach w (nie)znane!
Tymczasem zostawiam Was z rozświetlonym Lublinem - dawno nas tam nie było, a tuż przed Wigilią trafiła się okazja. Wieczorny spacer, niespieszne śniadanie w ZIELONYM TALERZYKU, czego chcieć więcej ;-) No, może tylko takich wypraw!




