Progności TVNu znowu nie zawiedli i na majowy długi weekend można było spodziewać się odwrotności zapowiadanej pogody :-) Na południu miało być lato, tak więc ponury pierwszomajowy poranek wcale nas nie zaskoczył :-))) Mimo to postanowiliśmy, że pogoda nie będzie nami rządziła, a z Bielska do Cieszyna wygnały nas nie deszcze, a pohukiwania narodowców, zgromadzonych pod czujnym okiem policji na jednym z placów. W Cieszynie atmosfera była zdecydowanie bardziej przyjazna, na ulicach Polacy, Czesi, zmierzający na seanse filmowe w ramach Przeglądu KINO NA GRANICY.
Uwielbiam szyldy i stare drzwi :-)
Pod biało-czerwonymi parasolami jedliśmy obiad. Tutaj też powzięłam ostateczne postanowienie wożenia własnego prowiantu, co, jakby nie było, nie jest najlepszą rekomendacją dla owej restauracji ;-)
Na których zdjęciach jest polski Cieszyn, na których czeski, a gdzie Bielsko - Biała? Teraz pamiętam, a za rok, dwa? Kto wie, może będę musiała dla przypomnienia pojechać jeszcze raz ;-)





























