Kiedy jeździłam z rodzicami do Dziadków, lubiliśmy w drodze powrotnej zatrzymać się na siewierskim Rynku. Mozna tam było zjeść pyszne lody i zapomnieć na chwilę o powrocie z wiejskiej sielanki do szarego blokowiska, które było wtedy naszą codziennością.

Administracyjnie Siewierz lezy w województwie śląskim, a dokładniej - w Zagłębiu Dąbrowskim i jest podobno jednym z najstarszych miast w Polsce. Oczywiście jego początki giną gdzieś w oparach historii, ale wiadomo, ze juz w 1125 roku Benedyktyni tynieccy pobierali z Siewierza opłaty, a w wieku XIV zaczęto mówić o całym księstwie siewierskim. Kiedy jednemu z władców księstwa, Wacławowi, zabrakło forsy, odsprzedał ziemie biskupowi krakowskiemu Zbigniewowi Oleśnickiemu i w ten sposób księstwo siewierskie dostało się na trzy wieki pod biskupie władanie, na czym mieszkańcy zle nie wyszli, bo otrzymali od biskupów mnóstwo ulg i przywilejów. Ba, jeden z nich jest aktualny do dziś, a mianowicie 1500 ha łąk i lasów, które Siewierzanie otrzymali na wieczne czasy. Wszystko pięknie się rozwijało, bowiem Siewierz nie dość, ze leżał na handlowym szlaku, to jeszcze inwestował w przemysł (wytapiano ołów, srebro, działały kuźnice żelaza), a porządku strzegło surowe prawo i... kat. znane jest nawet lokalne powiedzonko "kradnij, zabijaj, ale Siewierz omijaj" ;-)
Pod koniec XVIII wieku księstwo włączono do Korony, potem, wiadomo, rozbiory - najpierw zabór pruski, potem rosyjski, coraz gorsza sytuacja ekonomiczna, w końcu udział w powstaniu styczniowym, który pogrążył miasto. W międzywojniu Siewierz zaliczono do województwa kieleckiego, a po II wojnie do śląsko-dąbrowskiego. W latach siedemdziesiątych XX wieku miasto było prężnym ośrodkiem przemysłowym i zdobyło tytuł "mistrza gospodarnosci" ;-))))
Oczywiście jak księstwo, to i rezydencja i w Siewierzu takową wybudowano, na sztucznie usypanej platformie, najpierw jako budowlę drewnianą, potem - murowaną. Niestety, nie zachowało się wiele, albowiem Szwedzi nie zawsze byli tak przyjaźni, jak w katalogu IKEI ;-) Do Siewierza tez dotarli.
Do niedawna nie mozna było się do ruin nawet zblizyć i tylko wielbiciele wiśniowego wina mieli na tyle odwagi, by forsować mury i czuć się tam jak w domu ;-)
Jednak teraz jest zupełnie inaczej. Część zamku została zrekonstruowana, pojawił się most zwodzony i wieza, co do której mamy co prawda mieszane uczucia (duzo betonu i stali), ale dobrze, ze jest :-)) To niesamowita odmiana, zamek nareszcie odzył!








Nieopodal zamku odkryliśmy kolejną atrakcję... Chciałam napisać, ze tym razem frajdę miał Najmłodszy, ale to nieprawda, bo wszyscy świetnie się bawiliśmy :-))) Przy sporym udziale funduszy z UE powstało nowoczesne boisko, bieznia i piękny, kolorowy, a przede wszystkim bezpieczny plac zabaw dla maluchów, którego zazdroszczę siewierzanom do dziś. Niestety, plac zabaw w poblizu naszego domu to niewielka piaskownica z piaskiem wymieszanym ze zwirem, mała zjezdzalnia i kilka drabinek dla starszakow. Co prawda mozna byłoby coś wykombinować na naszym niewielkim osiedlu, ale tego musiałaby chciec większość mieszkańców, co jest po prostu nie-wy-ko-nal-ne. Większość bowiem orzekła, ze place zabaw są brzydkie i zdecydowanie lepiej wygląda równo przycięty trawniczek. Nie ma to jak troska o przyszłe pokolenia ;-)))