Lubicie owsiankę? Bo my z Mikołajkiem - bardzo :-) Dodajemy do niej owoce, czasem domowy dżem, rożnego rodzaju płatki, ziarenka (len, słonecznik), cynamon, imbir - na co mamy ochotę. Mozna by powiedzieć - owsiankowy full wypas, ale ostatnio znalazłam przepis, dzięki któremu nasze śniadanie jest jeszcze pyszniejsze, bardziej sycące i rozgrzewające. I co ważne - przygotowana w ten sposób owsianka nie stygnie po 5 minutach, ale długo zachowuje swoje ciepło.
TUTAJ znajduje się moja inspiracja :-) Uprościłam przepis zostawiając jabłka, płatki owsiane, cynamon i odrobinę brązowego cukru, a wszystko zalałam zwykłym mlekiem. Uwaga: nie nalewajcie mleka po same brzegi, bo w trakcie zapiekania może wykipieć :-)))
Pyszne było, ale nie samym jedzeniem człowiek żyje! ;-)) Pod choinkę wygrałam u
IVNY piękny naszyjnik, bardzo w moim stylu! Jest niesamowity i wiem, ze będzie jednym z moich ulubionych :-)
Ivna, dziękuję! :-)))
W nowy rok startuję nie tylko z nową biżuterią, ale i nowymi postanowieniami :-)) Skłonił mnie do tego między innymi bilans poprzedniego roku i, no cóż, trzeba to napisać - rozczarowanie samą sobą. Kolejny bilans musi być zatem lepszy! W noworoczną noc wypowiedzieliśmy swoje mocne postanowienia, a żeby nie były one jedynie picem na wodę i fotomontażem ;-), postanowiliśmy również, ze każdego ostatniego dnia miesiąca będziemy sprawdzać postępy ;-) A co sobie obiecałam?
Po pierwsze, zadbać o swoją wagę i kondycję. Pożegnać kilka kg (no doobra, wiem dokładnie ile, ale nie powiem), zdrowiej jeść, udoskonalić swoją wegetariańską kuchnię (mam ostatnio niesamowity odrzut od mięsa, które co prawda bardzo rzadko jadam, ale teraz po prostu nie mam nawet ochoty na nie patrzeć) i zacząć w końcu regularny wypiek własnego chleba. Przydałoby się również zrobić mały obchód po lekarzach (brrrr! ;-)))
Po drugie, zrobić porządek z ubraniami, a na przyszłość kupować ich mniej, ale za to dobrego gatunku, takich, które posłużą mi latami. Dość ery t-shirtów z Reserved, którymi po pierwszym praniu można wycierać podłogę i swetrów z Orsay'a, które po miesiącu są tak zmechacone, jakbym miała je od urodzenia ;-)))
Po trzecie, oszczędzać. Nie wydawać pieniędzy na zbędne rzeczy, nawet takie, które kosztują kilka zł. Przy każdym zakupie zastanowić się, czy naprawdę tego potrzebuję.
Po czwarte, więcej czytać :-))) Mniej internetu, więcej ksiązek!
Po piąte, odświezyć angielski i nauczyć się niemieckiego w stopniu komunikatywnym.
Mam jeszcze kilka innych postanowień i marzeń, ale trzeba coś zostawić dla siebie :-))) No i lepiej nie zapeszać! :-)))
Koniec okresu świątecznego to również ten czas, w którym zaczynam potrzebować wokół siebie przestrzeni i oddechu. Drugi taki rzut mam na wiosnę ;-)) Chowam większość ozdób i kurzołapek, robię porządki w szafach, najchętniej tez posciągałabym z okien wszystkie firany i zasłony, ale niestety, mieszkam na parterze...W kazdym razie, im mniej, tym lepiej! Uwielbiam oglądać zdjęcia wnętrz z mnóstwem pięknych przedmiotów, świeczników, druciaków, poduszek, ramek, ale to nie dla mnie! Szkoda tych rzeczy dla kogoś, kto by je zaraz poupychał w kartonach ;-)))
Noworoczne porządki zaczęłam od regałów z ksiązkami :-) Kilku ozdobom udało się nawet przetrwać ;-))) Ciekawe, jak długo!
Powoli realizuję tez swoje pierwsze (i jedno z najważniejszych) postanowienie, dotyczące zdrowej, prostej i lekkiej kuchni :-) Jednym z moich ulubionych składników w przygotowywaniu takich dań jest gryczany makaron soba. Uwielbiam go za smak, lekkostrawność i za to, ze tak dobrze komponuje się z warzywami. Na dodatek, gotuje się go tylko przez cztery minuty :-) Takie dania mogłabym jeść codziennie: soba, odrobina oliwy, cebula, cukinia, papryka, czosnek, sól morska - podduszone na patelni. Nigdy mi się nie znudzi! A moze macie jakieś swoje sprawdzone "lekkie" przepisy? Przyznam, ze bardzo potrzebuję kulinarnych inspiracji :-)))
Dobrego tygodnia! :-)))))