niedziela, 8 czerwca 2014
wtorek, 27 maja 2014
... i jeszcze ktoś tu był ;-)))
Wczoraj, ciepłym wieczorem, poszłam sobie na zakupy, piechotką, niespiesznie, wracam, a na stole widzę...
O! Jutro zrobię zdjęcie, będzie do kolejnej serii DZIECI TU BYŁY, myślę sobie i pokazuję mężowi:
- Zobacz, co młody wsadził do świecznika, ten to ma pomysły!
- JA TO ZROBIŁEM - dumnie wypiął pierś małżonek - A co, nie spodziewałaś się?
Yggghhhhmmmm. No jakoś nie? :-)))
Chyba muszę pomyśleć nad serią MĄŻ TU BYŁ. Mogłoby być interesująco ;-))))
Zwłaszcza, że pierwsze występy ma już za sobą (klik klik)
O! Jutro zrobię zdjęcie, będzie do kolejnej serii DZIECI TU BYŁY, myślę sobie i pokazuję mężowi:
- Zobacz, co młody wsadził do świecznika, ten to ma pomysły!
- JA TO ZROBIŁEM - dumnie wypiął pierś małżonek - A co, nie spodziewałaś się?
Yggghhhhmmmm. No jakoś nie? :-)))
Chyba muszę pomyśleć nad serią MĄŻ TU BYŁ. Mogłoby być interesująco ;-))))
Zwłaszcza, że pierwsze występy ma już za sobą (klik klik)
poniedziałek, 26 maja 2014
Tutaj też były dzieci :-)))
Czy nie wspaniale, w dniu takim jak dziś, dostać piękny prezent? :-)
Serce Mamy musi być bardzo wytrzymałe, by udźwignąć nieustanną przeplatankę szczęścia i drżenia o los i zdrowie dzieci. A także, by przetrwać takie pejzaże, jakie zobaczycie tuż pod tym tekstem, obdarzone na jednym z moich ulubionych blogów foto (klik) mianem DZIECI TU BYŁY. Przyznam, że takie ujęcie tematu zmieniło nieco mój pogląd na wieczne burdello, którego głównym sprawcą jest mój Starszy Syn :-) Więcej, okazało się, że to niesamowicie wdzięczny obiekt do pamiątkowych zdjęć :-)
Oj tak, tu też były dzieci :-)))))
I na koniec mała łamigłówka ;-) Znajdź element, który nie pasuje ;-)))
Serce Mamy musi być bardzo wytrzymałe, by udźwignąć nieustanną przeplatankę szczęścia i drżenia o los i zdrowie dzieci. A także, by przetrwać takie pejzaże, jakie zobaczycie tuż pod tym tekstem, obdarzone na jednym z moich ulubionych blogów foto (klik) mianem DZIECI TU BYŁY. Przyznam, że takie ujęcie tematu zmieniło nieco mój pogląd na wieczne burdello, którego głównym sprawcą jest mój Starszy Syn :-) Więcej, okazało się, że to niesamowicie wdzięczny obiekt do pamiątkowych zdjęć :-)
Oj tak, tu też były dzieci :-)))))
I na koniec mała łamigłówka ;-) Znajdź element, który nie pasuje ;-)))
wtorek, 13 maja 2014
Na niepogodę: babeczki z bananami i czekoladą :-)
Muffinki to jeden z moich ulubionych wypieków, bo nie dość, że są smaczne, to błyskawicznie się je robi, można dowolnie kombinować z dodatkami i zawsze się udają. Same zalety :-) Jako, że Przedszkolak zawsze wraca głodny, postanowiłam, mając wolną chwilę, zrobić mu coś dobrego - padło więc na babeczki, tym razem z bananami i gorzką czekoladą.
Baza do produkcji muffin jest u mnie zawsze taka sama:
Składniki suche:
2 szklanki mąki (u mnie dziś: szklanka razowej orkiszowej, pół szklanki razowej pszennej, kilka łyżek kukurydzianej i trochę amarantusowego poppingu, który zalega mi w szafce)
płaska łyżeczka sody
szczypta soli
w przypadku słodkich babeczek - pół szklanki brązowego cukru (tu już ilość zależna jest od tego, jak bardzo słodkie wypieki lubimy i jakie mamy dodatki. Jeśli ktoś woli słodsze ciastka, niech doda 3/4 szklanki). A ja dziś w ogóle nie użyłam cukru, tylko miód gryczany, który wlałam do składników mokrych, troszkę za mało (1/3 szklanki, mogłam ciut więcej).
Wymieszać.
Składniki mokre:
2 jajka "0" lub "1"
szklanka maślanki - jeśli używamy mąki razowej, maślanki (czy kefiru) może być trochę więcej
1/3 szklanki oleju / oliwy / oleju kokosowego / roztopionego masła - do wyboru
Wymieszać.
Połączyć składniki suche i mokre, wrzucić dodatki (u mnie dziś 2 duże banany, pokrojone w plasterki). Foremki do muffinek napełnić masą do połowy, na każdej położyć po kostce gorzkiej czekolady i przykryć łyżką masy. Piec w 180 st C do zrumienienia :-)
O, właśnie rozpętała się burza, czas poprawić sobie nastrój babeczką i filiżanką kawy :-) Trafiło się ślepej kurze ziarno, hehe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









