piątek, 9 maja 2014

migawki domowe :-)


Dziś tylko kilka zdjęć i zmykam z książką do łóżka, gdzie (jak znam siebie) po dwóch stronach lektury, odpłynę do krainy wyjątkowo zakręconych snów :-)



Samoloty - wielka miłość mojego Pięciolatka; narysowane i wycięte, znajdują swoją metę na ścianie. Te z uśmiechami to Bingo ;-)

Pyszna pasta z suszonych pomidorów, awokado i czosnku, mniam!


Gazetnik upolowany na Westwingu, czeka na zawieszenie :-) (i pewnie jeszcze trochę sobie poczeka, hehe)




Jedna z niewielu w moim domu roślin, które nie dość, że przetrwały, to jeszcze wypuszczają nowe listki :-) Zważywszy, ze wymordowałam już niezliczone ilości zieleniny, to naprawdę kuriozum :-)))

czwartek, 8 maja 2014

Coś mi to blogowanie nie wychodzi,

więc może już nie będę obiecywała poprawy? ;-) Nawet przez chwilę zastanawiałam się, czy po prostu nie zamknąć bloga, ale nie, na to nie jestem gotowa, bo mimo braku czasu, weny i wszystkiego innego, nadal potrzebuję tego miejsca. Jak na kogoś, kto lubi palić za sobą mosty, wyjątkowo jestem z tym miejscem związana :-)
Tymczasem minęły kolejne Święta i mamy już piękną wiosnę, i maj :-)
W styczniu nasza rodzina powiększyła się o małego Misia, który jest przeuroczy, ciągle się uśmiecha, interesuje wszystkim dookoła i swego czasu napędził nam niezłego stracha zapadając na zapalenie płuc. Wszyscy bardzo się o niego baliśmy, ale na szczęście antybiotyk szybko zadziałał i po tygodniu spędzonym w szpitalu, znowu byliśmy w domku (szczegółów Wam oszczędzę, dość powiedzieć, że przywlekliśmy stamtąd jakieś żołądkowo - jelitowe paskudztwo). Starszy Brat z kolei całymi tygodniami smarkał i chyrchał, więc domyślacie się, że zimę i przedwiośnie mieliśmy pełne atrakcji, niekoniecznie mile widzianych. Wraz z wiosną przyszła poprawa (nie do końca, ale jednak) i nadzieja, że wreszcie będzie lepiej,  a ja pozwoliłam sobie na nieco głębszy oddech. Stres przypłaciłam utratą paru kilogramów (a to akurat dobrze ;-)), wielu włosów (no, już nie tak dobrze) i zmęczoną, szarą cerą, więc postanowiłam w końcu zadbać i o siebie, kupując trochę nowych ciuchów i kosmetyków, które mam nadzieję poprawią mój humor i wygląd. Wskakuję też na tory zdrowego żywienia, bo i te sprawy zaniedbałam... Znowu piekę chleb na zakwasie, a w najbliższą sobotę wybieram się na Biobazar, który ku mojej uciesze otwarto w Katowicach. No i po długiej przerwie kliknęłam na blogu w guziczek "nowy post", co u mnie oznacza, że zaczynam myśleć pozytywnie. I tak trzymać, i tego również Wam na wiosnę życzę! :-)


sobota, 30 listopada 2013

Wspomnień garść :-)


 Z cyklu "co było, jak nas tu nie było" ;-) - zapraszam na małą, malutką retrospekcję :-)) A przy okazji, trochę lata tej jesieni - nie zaszkodzi? Małe oderwanie od adwentowo - świątecznych klimatów :-)
















A może rozpoznajecie chociaż niektóre z tych miejsc? :-)

piątek, 29 listopada 2013

O rety, rety!

Na wszystkich znajomych blogach pełna synchronizacja z rzeczywistością, jesień, zima, świąteczne nastroje pełną parą, a ja co? W wiosennych plenerach zostałam, o zgrozo! Gdzie lato? Gdzie wakacje? Gdzie jesień, gdzie kasztany, gdzie dynie? Im dłużej nie pisałam, tym trudniej było powrócić. Czy ktoś mnie jeszcze pamięta? Och, wiem, że tak, bo niektórzy z Was zaglądali tu mimo zastoju i mojego milczenia - bardzo Wam dziękuję, to niesamowite!

Zeszłoroczna jesień była dla mnie wyjątkowo łaskawa i jawi się w mojej pamięci jako ciepły, słoneczny, kolorowy czas.  Tej, no cóż... na pewno tak nie zapamiętam. Zainaugurowały ją choróbska i przeziębienia, potem przejęły różne mniejsze i większe dołki, doły i doliny, niby nic, ale jakoś ciężko się było wydostać na powierzchnię. Mam nadzieję, ze to już za mną, bo przecież zbliża się jeden z najmilszych, najcieplejszych, przynajmniej symbolicznie  ;-), okresów w roku :-) Co prawda w tym roku święta mieliśmy spędzić wyjazdowo, ale koniec końców zostajemy w domu, albowiem wielkimi krokami zbliża się moment, w którym będzie nas więcej :-) Starszy Brat tymczasem został dzielnym przedszkolakiem i dał przy okazji nauczkę swoim rodzicom - więcej wiary we własne dziecko! :-)
Tak, tak, oto nasze nowe wyzwania :-)))))



Mam dziś kilka spraw do załatwienia (brrrrr! a na dworze szaro, ciemno, plucha), ale zanim to nastąpi...




Miłego dnia! :-))))))