Tak się złożyło, ze w sobotę mieliśmy do załatwienia pewną sprawę - w Krakowie. Tak się złożyło, ze udało się załatwić ją szybko i o 10 rano byliśmy już wolni ;-) Tak się złożyło, ze byliśmy tam tylko we dwoje i tak się złożyło, ze jedno z nas miało urodziny :-))) Poranne mgły przeczekaliśmy buszując w Empiku.
Kiedy wyszliśmy, unosząc ze sobą całkiem spory stosik zdobyczy, po mlecznej zasłonie nie było ani śladu, a Rynek tonął w słońcu :-)
Kiedy wyszliśmy, unosząc ze sobą całkiem spory stosik zdobyczy, po mlecznej zasłonie nie było ani śladu, a Rynek tonął w słońcu :-)
Potem Wawel, urodzinowe życzenie, które poznał tylko Zygmunt ;-) i słynne zapiekanki na krakowskim Kazimierzu (nie pamiętam kiedy ostatnio stałam pół godziny w kolejce po jedzenie, ale warto było! ;-)).
To był po prostu miły dzień, rogale nie schodziły nam z twarzy do późnego wieczora, a dobrą energię czuję jeszcze dziś i oby jak najdłużej :-)))) Chcecie trochę? Bierzcie, przyda się na ponury poniedziałek :-)
Cześć Agnieszka! Czekałam już na Twój nowy post :)
OdpowiedzUsuńW Krakowie o tej porze musi być teraz cudnie. Na Brackiej padał deszcz? Kiedyś często tam jeździliśmy. Można powiedzieć, że znałam miasto jak własną kieszeń :). Teraz chętnie wybrałabym się trochę bardziej na północ :).
Czytasz Sophie Dahl? Książka założona w wielu miejscach... :) Muszę się też rozejrzeć za tą książką.
To pierwsze zamglone zdjęcie wyszło świetnie!
Pozdrawiam ze słonecznego Gdańska :)
:-)))
OdpowiedzUsuńI my kiedyś bywaliśmy tam częściej... teraz okazjonalnie. Książka Sophie jest świetna. Jej filozofia - jedzenia, odchudzania, postrzegania świata - jest mi bardzo bliska. Mam założone ulubione przepisy i niektóre fragmenty, takie, które szczególnie przypadły mi do serca :-)
Pozdrawiam z ponurego (niestety, niestety) Chorzowa!
Witaj,
OdpowiedzUsuńPięknie zobaczyłaś i zachowałaś na fotografiach Kraków...i wszystkiego Naj Jubilatce lub Jubilatowi :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Jak ja lubię Kraków, tyle wspomnień z nim mam!
OdpowiedzUsuńBracka, Kazimierz i te zapiekanki (jak często to był mój sobotni obiad), bo 10 minut tam mieliśmy. Ale mi smaka narobiłaś!
Meg, dziękuję! Dobrych życzeń nigdy dość :-))
OdpowiedzUsuńKasiu, ech - tyle osób zostawia w Krakowie kawałek siebie, pewnie dlatego jest taki magiczny :-)) A zapiekanki na Kazimierzu jadłam pierwszy raz i już wiem, dlaczego owiane są taką legendą ;-))
Po Empiku w Krakowie można buszować wiele godzin:) Przekonałam się o tym na własnej skórze tego lata;)
OdpowiedzUsuń:-)))) my spędziliśmy tam jakieś półtorej godziny i czuję spory niedosyt ;-))))
OdpowiedzUsuń...nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie i niechaj się wiedzie w szczęściu i zdrowiu :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Kocham Kraków, mieszkam blisko, w Chrzanowie - i mam możliwość często tam bywać - z czego bardzo się cieszę! Piękne zdjęcia zrobiłaś - oddają magiczny klimat tego miasta. Pozdrawiam, Nadia.
OdpowiedzUsuńNadiart, dziękuję! W Chrzanowie byłam kilka razy, głównie przejazdem - fajnie masz, bliziutko do Krakowa :-)) Pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńKraków,jego magia małych uliczek,zaułek Św.Tomasza, i nostalgiczny Kazimierz.Kocham to miasto .
OdpowiedzUsuńDzięki za przesłanie energii, przyda się dzisiaj.
pozdrawiam serdecznie
śliczne zdjęcia:))) a Kraków to wspaniałe miasto:) z chęcią bym się tam wybrała:) ładnie tutaj u Ciebie:) będę odwiedzać i zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńJaga, tez lubię te miejsca... I jeszcze Kopiec Kościuszki, jest dla mnie szczególny ze względu na dobre wspomnienia :-) Pozdrawiam :-)))
OdpowiedzUsuńscraperco, dziękuję :-))) bardzo mi miło :-)))) juz lecę do Ciebie :-))))
fajowy krakowski kolaż!
OdpowiedzUsuńWszystko, co trzeba :-)
Uścisków moc!